|
Zbigniew Smoczek
Na świat przyszedłem w roku „wypadków poznańskich". To miejsce na mapie nazywa się Żarnowo i leży blisko Zalewu Szczecińskiego. Rodzice mieszkali wtedy w małej wiosce, gdzie ojciec był leśniczym, a matka nauczycielką. Byli biedni jak wszyscy w tamtych czasach. Dwa lala później ojciec awansował na nadleśniczego w Kliniskach. a matka została kierownikiem szkoły. Zamieszkaliśmy w wielkim domu położonym w malowniczym lesie.
Dzieciństwo spędzałem na tropieniu widocznych jeszcze śladów wojny, czytaniu książek, łapaniu ryb i poznawaniu tajników przyrody. Okres nauki w V LO w Szczecinie to czas młodzieńczych przyjaźni i pierwszej miłości. Była też pierwsza inicjacja literacka i wygrane konkursy. Jazda na motocyklach i polowania aż do utraty tchu - to były szalone lata.
Studia na Wydziale Leśnym AR w Poznaniu to także czas pisania dla dominikańskiej ..Przystani" i czytania zakazanych lektur. Po ukończeniu studiów wróciłem do swoich korzeni czyli Klinisk. Od 25 lat jestem leśniczym łowieckim. Przyjeżdżają do mnie ludzie z całej Europy. Ci interesujący i ci przeciętni, skąpi i szczodrzy, inteligentni i mniej inteligentni. Przez leśniczówkę przewinęło się ich wielu. Bardzo sobie cenię kontakty, zwłaszcza te z ciekawymi ludźmi, którzy są inspiracją do mojego pisania.
Od najmłodszych lat zawsze towarzyszyły mi książki i ten romans trwa do dziś. Swój pierwszy tomik poezji, pod tytułem "Dziennik podróży", wydałem w Szczecinie w 1990r. Drugi tomik "Szelest nieskończoności" ukazał się w czerwcu 2006 roku. Obecny tomik to wznowienie tego sprzed 16 lal jednakże w nowej "aranżacji".
|